Podłoże pod stojakami musi być nośne i wypoziomowane. Na gruncie stosuje się podkłady z desek lub gotowe stopy, na stropie niższej kondygnacji — sprawdza się, czy wcześniejszy strop ma już pełną nośność. Stojaki ustawia się pionowo, z wykręconymi śrubami regulacyjnymi w zakresie pozwalającym na dokładne podniesienie do wymaganego poziomu. Główne belki podłużne układa się na stojakach, a na nich — belki poprzeczne lub bezpośrednio podpory punktowe, zależnie od przyjętego systemu.
Zacznij od ustalenia rozpiętości i obciążenia. Nadproże nad drzwiami w ścianie działowej to inna konstrukcja niż belka pod stropem. Przy świetle do około 1,5 m wystarczy zwykle kilka prętów dołem i dwa górą, ale przy większych rozpiętościach potrzebne są obliczenia. Pręty dolne układaj w jednej warstwie, zachowując między nimi odstęp co najmniej równy średnicy pręta i nie mniejszy niż 2 cm. Zbyt ciasne ułożenie utrudnia betonowanie i powoduje pustki pod stalą.
Jeżeli naprawdę chcesz mieć dwa źródła ciepła, rozważ wkład kominowy z rurą dwuścienną, ale i on nie rozwiązuje problemu, jeśli oba kotły mają pracować jednocześnie. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest osobny przewód spalinowy dla każdego urządzenia — nawet jeśli oznacza to dostawienie komina systemowego na elewacji lub wykorzystanie wolnego kanału wentylacyjnego po jego przebudowie. Wtedy każdy kocioł ma własny ciąg, własną temperaturę pracy i własny punkt rewizyjny. Kosztuje to więcej pracy, ale eliminuje ryzyko cofki spalin, korozji kondensacyjnej i zapchania przewodu przez sadzę z drewna.
Najczęstszy błąd to traktowanie otuliny jako „mniej więcej”. Ekipa układa pręty na kilku podkładkach, potem chodzi po zbrojeniu, wibruje i wszystko się przesuwa. Betonowanie z wysokości również potrafi zepchnąć kratownice w dół. Dlatego dystanse montuje się w rozstawie nie większym niż około metra, a w miejscach narażonych na przemieszczenie — gęściej. Kolejny problem to zbrojenie stykające się z deskowaniem w narożnikach, gdzie nikt tego nie sprawdza. Efekt: pręt widoczny na powierzchni po rozszalowaniu i rozpoczęta korozja w pierwszym roku użytkowania.
Najczęstsze pomyłki: zbyt dużo cementu „na wszelki wypadek” — zaprawa pęka i jest krucha. Drugi błąd to dodawanie wody do starej zaprawy, która zaczęła wiązać. Taka mieszanka traci właściwości. Nie mieszaj zaprawy dłużej niż 30 minut od zarobienia — po tym czasie cement wiąże nieodwracalnie. Kolejny błąd: używanie wapna hydratyzowanego w miejsce gaszonego bez korekty proporcji. Hydratyzowane jest mocniejsze, więc daj go mniej.
Przed zalaniem trzeba sprawdzić poziom podpór, stabilność stojaków i pewność podparcia na całej długości. Warto zrobić zdjęcia i notatkę z rozstawu, bo to ułatwia późniejszą kontrolę. Rozbiórkę podpór przeprowadza się etapami, po uzyskaniu wymaganej wytrzymałości betonu i najlepiej od środka przęsła w stronę podpór stałych. Jeśli beton jest słabszy niż zakładano, opóźnienie rozbiórki jest tańsze niż naprawa pękniętego stropu.
Na koniec sprawdź, czy przewód jest drożny. Wrzuć do komina na sznurku kulkę lub użyj lusterka – powinno być widać światło z dołu. Zajrzyj też do kotła: jeśli w wymienniku zbiera się czarny nalot, problem wróci, bo woda w pelecie i zbyt mały nadmuch sprzyjają smoleniu. Wyreguluj kocioł, ustaw wyższą temperaturę spalin i nie pal mokrym pelletem. Czyszczenie bez zmiany nastaw to syzyfowa praca – smoła odbuduje się w kilka tygodni.
Zaprawa na mur musi być sztywniejsza niż na tynk. Tynk zbyt sztywny nie przyczepi się do podłoża. Przy murowaniu cegieł silikatowych zaprawa nie może być zbyt mokra, bo cegła chłonie wodę i zaprawa wyschnie przed związaniem. Cegłę silikatową zwilż przed murowaniem. Beton komórkowy chłonie wodę jeszcze bardziej — zaprawa musi być rzadsza, ale nie lejna. W upale przykryj świeżą zaprawę folią, żeby nie wyschła za szybko.
Piasek musi być czysty, bez gliny i zanieczyszczeń organicznych. Glina zwiększa zapotrzebowanie na wodę i osłabia wiązanie. Przesiej piasek, jeśli ma grudki. Cement i wapno odmierzaj objętościowo — łopatą do wiadra, nie „na oko”. Kolejność ma znaczenie: najpierw piasek, potem wapno, na końcu cement. Wapno z cementem bezpośrednio reagują, więc wymieszaj je z piaskiem, zanim dodasz wodę.
Najczęstszy błąd to podłączenie obu kotłów na tej samej wysokości, do jednego trójnika. Spaliny z kotła na drewno mogą wtedy wracać do wyłączonego kotła pelletowego, a przy niekorzystnym ciągu — do pomieszczenia. Drugi typowy błąd to zbyt mały przekrój przewodu. Komin, który dobrze obsługiwał sam kocioł na drewno, po dodaniu pelletu może nie mieć wystarczającego ciągu, bo pellet potrzebuje stabilnego, umiarkowanego podciśnienia, a nie potężnego cugu. Efektem jest dymienie przy rozpalaniu, osadzanie się sadzy i kondensatu oraz częste wygaszanie palnika.