Podłoże ma być wilgotne, nie mokre. Najprościej użyć perlitu lub wermikulitu wymieszanego z wodą w proporcji wagowej 1:1, czyli tyle samo wody co podłoża. Wyciśnij garść w dłoni. Jeśli kapie — za mokro. Jeśli się rozpada i nie trzyma kształtu — za sucho. Dobrze przygotowane podłoże zachowuje formę, ale nie zostawia śladu wody na palcach. Włóż je do szczelnego pojemnika z kilkoma dziurkami w wieczku i dopiero ten pojemnik postaw w inkubatorze.
Zacznij od oceny warunków w terrarium. Wilgotność mierz higrometrem, nie „na oko”. Dla większości gatunków tropikalnych bezpieczny zakres to 60–80 procent, a w okresie linienia nawet 85 procent. Zbyt niska wilgotność to najczęstsza przyczyna problemów. Podnieś ją, ustawiając większą miskę wodną, przenosząc poidło pod źródło ciepła lub przykrywając część wentylacji. Nie zamgławiaj zwykłym spryskiwaczem na liście — mokre podłoże i zastój powietrza sprzyjają pleśni. Lepiej użyć wilgotnej kryjówki z mchu torfowca, którą wąż może wybrać sam.
Podsumowując: gdy gekon nie je, najpierw sprawdź temperaturę, stres i dietę. Dopiero potem rozważ wizytę u lekarza. Nie panikuj i nie karm na siłę – to może pogorszyć sytuację. Systematyczna obserwacja i eliminacja błędów zwykle przywracają apetyt.
Gekon lamparci to zwierzę zmiennocieplne, którego apetyt zależy od temperatury, pory roku i stanu zdrowia. Kiedy odmawia jedzenia, nie zawsze oznacza to chorobę. Zanim zaczniesz panikować, przyjrzyj się swojemu podopiecznemu i warunkom, w jakich żyje. Wiele problemów z jedzeniem wynika z błędów w hodowli, które łatwo poprawić.
Najczęstszy błąd to wahania dobowe. Inkubator stojący w nasłonecznionym miejscu potrafi nagrzać się o kilka stopni w ciągu dnia i wystudzić w nocy. Zarodek znosi stałe 32 stopnie lepiej niż skakanie między 28 a 34. Postaw urządzenie w zacienionym kącie, z dala od kaloryfera i okna. Drugi błąd to otwieranie pojemnika co drugi dzień. Każde uchylenie wieczka zmienia wilgotność i temperaturę. Ogranicz kontrole do jednego razu w tygodniu, chyba że widzisz pleśń na podłożu.
Trzy temperatury i trzy różne efekty Temperatura decyduje nie tylko o tym, kiedy wyklują się młode, ale też o ich płci i kondycji. Przy 26–28 stopniach Celsjusza inkubacja trwa najdłużej, bo nawet 80–90 dni, ale młode są największe i najsilniejsze. Przy 29–31 stopniach wykluwają się po około 50–60 dniach, a stosunek płci przesuwa się w stronę samic. Przy 32–33 stopniach jaja klują się najszybciej, po 40–45 dniach, ale wtedy rodzi się najwięcej samców, a część młodych ma słabszy apetyt. Nie ma jednej właściwej temperatury — jest ta, którą wybierzesz świadomie i utrzymasz stabilnie.
Kolejna przyczyna to stres. Nowe otoczenie, częste branie na ręce, hałas lub obecność innych zwierząt mogą zniechęcić gekona do jedzenia. Daj mu spokój na kilka dni, ogranicz kontakt do niezbędnych czynności, takich jak sprzątanie czy karmienie. Obserwuj z daleka, czy zwierzę wychodzi z kryjówki i czy jest aktywne nocą. Jeśli tak, prawdopodobnie problem leży w diecie lub zdrowiu.
Po dwóch–trzech tygodniach obserwuj zachowanie. Gekon, który chętnie wygrzewa się pod lampą, ma lepszy apetyt i wyraźniejszy wzorzec barw, zwykle korzysta z UVB prawidłowo. Jeśli unika tego miejsca, zasłania oczy, przeciera pysk o podłoże lub chowa się poza strefę, sprawdź odległość i moc świetlówki. Warto też zmierzyć temperaturę w punkcie wygrzewania — powinna wynosić 30–32°C, a na chłodnym końcu 24–26°C. UVB działa tylko w połączeniu z właściwym gradientem termicznym.
Jaj nie obraca się jak kurzych. Ułóż je w podłożu w takiej pozycji, w jakiej zostały złożone — zwykle lekko zagłębione, z widocznym zarysem skorupki. Nie zaznaczaj ich flamastrem ani nie przekładaj bez potrzeby. Jeśli jajo zapadnie się lub pokryje pleśnią, zwykle jest już martwe, ale nie usuwaj go od razu: czasem zgnilizna przenosi się na sąsiednie. Oddziel podejrzane sztuki do osobnego pojemnika i obserwuj. Świecenie latarką po dwóch tygodniach pokaże różowe naczynia krwionośne w zdrowym jaju; brak naczyń i mętna treść to sygnał, że nic z tego nie będzie.
Płazy mają skórę przepuszczalną dla wody i gazów, dlatego wilgotność podłoża i powietrza decyduje u nich o życiu lub śmierci. Zraszanie ręczne sprawdza się tylko wtedy, gdy ktoś jest w domu niemal codziennie o tej samej porze. Automatyzacja nie jest fanaberią — rozwiązuje problem powtarzalności. System nawadniania utrzymuje stały poziom wilgotności nawet podczas wyjazdu, ale źle dobrany potrafi zamienić terrarium w bagno i wywołać infekcje skórne lub grzybicę.
Dobór dysz i wydajności do gatunku Zacznij od gatunku, nie od sprzętu. Płazy naziemne, jak ropuchy czy salamandry plamiste, potrzebują zraszania punktowego podłoża, a nie mgły w całej przestrzeni. Żaby drzewne i rzadkie gatunki z wilgotnych lasów równikowych wymagają mgły drobnokroplistej kilka razy na dobę. Dysze mgłowe o przepływie od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu mililitrów na minutę montuje się na górze zbiornika, skierowane w dół lub na ścianę. Dysze strumieniowe nadają się wyłącznie do zbiorników wodnych i paludariów. Zbyt duża kropla spada z hukiem, płoszy zwierzęta i wypłukuje podłoże.