Największy błąd popełniany przy urządzaniu to kupowanie kompletnych zestawów mebli. Wyglądają spójnie w katalogu, ale sztywno dzielą pokój i nie pozwalają niczego przestawić. Zamiast tego wybierz kilka niezależnych elementów: łóżko, biurko, regał i szafę. Każdy z nich powinien mieć sens sam w sobie, bo za dwa lata może stać w innym miejscu albo pełnić inną funkcję. Regał z poziomymi półkami posłuży najpierw na książki i zeszyty, potem na sprzęt, a w końcu na dokumenty i drobiazgi związane z pracą. Łóżko z pojemnikiem na pościel sprawdzi się dłużej niż model z ozdobnym zagłówkiem, który po roku zacznie irytować.
Schody w domu czy mieszkaniu to martwa przestrzeń, którą większość osób obudowuje płytą albo zastawia pudłami. Tymczasem dwa metry kwadratowe pod biegiem wystarczą na pełnowartościowe stanowisko pracy. Problem polega na tym, że ludzie wsuwają tam biurko bez planu i po tygodniu rezygnują, bo brakuje światła, prądu i miejsca na kolana. Kolejność działań ma większe znaczenie niż samo umeblowanie.
Nie kieruj się wyłącznie nazwami „twardy” i „miękki”, bo każdy producent rozumie je inaczej. Testuj materac w sklepie, kładąc się na nim na kilka minut w swojej typowej pozycji. Sprawdź, czy dłoń wsunięta pod odcinek lędźwiowy wchodzi z lekkim oporem — to znak, że podparcie jest właściwe. Unikaj kupowania materaca w rozmiarze „na zapas”, jeśli szafka nocna i lampa już stoją w konkretnym miejscu. I nie zakładaj, że twardy materac posłuży dłużej: trwałość zależy od jakości sprężyn i pianki, nie od stopnia twardości.
Najczęstsze błędy to kupowanie zestawu przed pomiarem, ignorowanie skosu ścian i zapominanie o skrzydle drzwi. Sprawdź, w którą stronę otwierają się drzwi wejściowe i czy nie zahaczą o szafę. Pamiętaj, że meble wnosisz przez klatkę schodową — zmierz szerokość drzwi i klatki, zanim zamówisz dużą szafę w całości. W bloku z wielkiej płyty lepiej wybrać moduły skręcane na miejscu niż jednolity korpus.
Kolory ścian najlepiej ograniczyć do jasnej bazy — bieli, jasnego beżu albo chłodnej szarości. Nie znaczy to, że pokój ma być nudny. Kolor wprowadzaj przez rzeczy wymienne: poduszki, plakaty, narzutę, zasłony, dywanik. Gdy nastolatek zmieni zdanie co do ulubionego odcienia, wymiana tych dodatków kosztuje niewiele czasu i wysiłku, a ściany zostają nietknięte. Jeśli bardzo zależy na mocnym akcencie, pomaluj jedną ścianę, najlepiej tę za łóżkiem lub biurkiem — łatwo ją później przemalować, gdy koncepcja się znudzi. Unikaj tapet z drobnym wzorem na całej powierzchni, bo przy nich każde przemeblowanie wymaga nowego wykończenia.
Salon ma być miejscem, w którym organizm zwalnia. Tekstylia odpowiadają za to w większym stopniu, niż się wydaje: dotykają skóry, tłumią dźwięki, zmieniają temperaturę i światło. Źle dobrane potrafią zniszczyć nawet najlepiej urządzone wnętrze, bo podświadomie odbieramy je jako obce, śliskie albo zbyt ciężkie. Zaczyna się od tego, że po prostu nie chce się tu siadać.