Fermentacja mlekowa i psucie się żywności to dwa zupełnie różne procesy, choć w pierwszych dniach mogą wyglądać podobnie. W jednym i drugim pojawiają się bąbelki, zapach i zmiana konsystencji. Różnica leży w tym, kto wygrywa walkę o cukry: bakterie mlekowe czy niepożądane mikroorganizmy. Rozpoznanie, co dzieje się w słoiku, decyduje o tym, czy produkt trafi na stół, czy do kosza.
Konsystencja też podpowiada. W zdrowej fermentacji warzywa pozostają chrupiące, a płyn jest mętny, ale nie ciągnący się jak śluz. Jeśli po wyjęciu ogórka z zalewy ciągnie się za nim lepka nić, a sam produkt zamienia się w papkę, to psucie. Miękkość może wynikać z użycia zbyt miękkiej wody, ale śluzowatość i rozpad to jednoznaczny sygnał, że proces wymknął się spod kontroli.
Drugi czynnik to sól. Standardowo używa się 2–3% solanki w stosunku do masy warzyw i wody. Zbyt mocna solanka hamuje bakterie mlekowe, więc fermentacja się wydłuża. Zbyt słaba przyspiesza, ale sprzyja też drożdżom i pleśni. Jeśli chcesz przyspieszyć bez utraty smaku, trzymaj się 2% i zadbaj o to, żeby warzywa były całkowicie zanurzone. Wtedy bakterie mlekowe mają przewagę, a nie muszą konkurować z tlenowymi intruzami.
Beczka, obciążenie i pierwsze dni fermentac
Beczka daje dużo miejsca i naturalny ciężar kapusty, który sam utrzymuje ją pod sokiem. Słoik tego nie robi, więc musisz zastąpić ten nacisk czymś innym. Różnica jest jedna: w słoiku kapusta musi być mocno ubita i dociśnięta, a sok musi ją zakryć od pierwszego dnia. Jeśli to zapewnisz, kwaszenie przebiega tak samo jak w beczce — bakterie mlekowe nie wiedzą, w czym siedzą.
Na start wybierz jeden gatunek warzyw i prowadź notatki: datę, temperaturę, ilość soli. Po kilku próbach będziesz wiedzieć, co lubisz. Nie bój się eksperymentować z dodatkami: koprem, czosnkiem, liściem laurowym, ziarnami gorczycy, chilli. Pamiętaj tylko, że przyprawy mają być czyste i suche. Fermentacja to metoda, która nie wymaga specjalistycznego sprzętu ani dużych nakładów. Wystarczy słoik, sól i kilka dni, żeby cieszyć się własnymi kiszonkami przez cały rok.
Zacznij od kapusty i soli. Wybierz główki zwarte, ciężkie, bez śladów pleśni na liściach. Do kiszenia w słoikach lepiej sprawdzają się odmiany późne i średniopóźne niż młode, luźne główki z wiosny i lata. Sól kamienna niejodowana, bez dodatków przeciwzbrylających — jodowana potrafi zmiękczyć kapustę i zmienić jej strukturę. Przyjmij proporcję około 20–25 g soli na 1 kg szatkowanej kapusty. Jeśli sól zostanie odważona na oko, kiszona kapusta albo będzie za słaba i zacznie gnić, albo za słona i nie ruszy fermentacja.
Biały nalot złożony z drożdży na powierzchni to zwykle efekt dostępu powietrza; zbierz go, zdejmij górny liść i dosyp cienką warstwę soli. Pleśń z kolorowymi plamami, śluz, zapach gnilny lub zgniłych jaj oznaczają, że zawartość słoika trzeba wyrzucić. Nie próbuj ratować takiej kapusty przez płukanie. Kiedy kapusta jest już kwaśna i chrupiąca, przenieś słoik w chłodne miejsce — piwnica, dolna półka lodówki. W niskiej temperaturze fermentacja prawie staje i kapusta zachowuje smak nawet kilka miesięcy, pod warunkiem że nadal jest zanurzona w soku.
Jeśli masz wątpliwości, zaufaj zmysłom i zasadzie ostrożności. Kwaśny, czysty zapach, mętna zalewa, jędrne warzywa i biały nalot na powierzchni to fermentacja. Zgnilizna, pleśń, śluz, gaz o zapachu siarki i rozpadająca się struktura to psucie. W razie choćby cienia wątpliwości wyrzuć produkt. Zjedzenie zepsutej fermentacji może skończyć się zatruciem pokarmowym, a żaden słoik nie jest tego wart.
Zacznij od zapachu. Fermentacja mlekowa pachnie kwaśno, ale czysto — jak ogórek kiszony, kwaszona kapusta albo jogurt. Może być ostry, wręcz drażniący, ale nie ma w nim nuty gnilnej. Psucie gnilne daje zapach siarkowodoru, zgniłych jaj, amoniaku, rozkładającego się mięsa. Jeśli zapach wykrzywia twarz i przypomina ścieki, nie ma o czym dyskutować. Kwaśność to dobry znak, zgnilizna to sygnał alarmowy.
Jak prowadzić fermentację i nie zepsuć słoika Słoik przykryj luźno pokrywką lub gazą, żeby gazy mogły uciekać. Postaw w temperaturze 18–22 stopni, z dala od słońca. Przez pierwsze dni warzywa będą się pienić i mętnieć — to normalne. Codziennie sprawdzaj, czy warzywa są zanurzone; jeśli wypłyną, dociśnij je czystą łyżką. Po 3–7 dniach smak zaczyna być kwaśny. Ogórki potrzebują zwykle 5–10 dni, kapusta 7–14, buraki nawet 2–3 tygodnie. Im cieplej, tym szybciej, ale też większe ryzyko zepsucia. Gdy fermentacja przebiega za szybko, przenieś słoik do chłodniejszego miejsca.
Jak ubić kapustę w słoiku, żeby puściła sok Szatkuj cienko, najlepiej na mandolinie lub ostrej szatkownicy. Grube paski kiszą się nierówno: wierzch będzie już kwaśny, a środek jeszcze surowy. Wsyp kapustę do miski, dodaj sól i ugniataj rękami kilka minut, aż puści sok. Dopiero wtedy przekładaj partiami do wyparzonego słoika i po każdej warstwie dociskaj mocno tłuczkiem lub pięścią. Sok musi zakryć kapustę. Jeśli po 12–24 godzinach soku jest za mało, dolej przegotowanej, ostudzonej wody z odrobiną soli, a nie surowej wody z kranu.