W salonie często pojawia się dylemat: czy postawić na wygodną wersalkę, czy może na sofę z dodatkowym miejscem do spania? Kiedyś projektowałam pokój dla pary, która często miała gości z dziećmi. Wybraliśmy wersalkę z mechanizmem DL, który jest prosty w obsłudze. Rozkłada się jednym ruchem, a nie trzeba przy tym przesuwać stolika kawowego. To ważne, bo w boho często mamy dużo dodatków – poduszek, pledów, dywanów. Mechanizm DL sprawia, że przejście z trybu dziennego na nocny zajmuje dosłownie kilka sekund. A wieczorem, gdy wersalka jest rozłożona, wygląda jak druga sypialnia. Obok postawiliśmy duży stojak z suszonymi trawami i lampę z abażurem z rafii. Całość tworzyła atmosferę jak z marokańskiego riadu. Nawet goście mówili, że czują się jak na wakacjach.
W malych mieszkaniach, gdzie kazdy centymetr jest na wage zlota, szafa do garderoby musi byc wielofunkcyjna. U mnie sprawdzilo sie rozwiazanie z wbudowana deska do prasowania, ktora wysuwa sie spod dolnej polki. Na gorze, tuz pod sufitem, mam dodatkowa przestrzen na walizki i sprzet narciarski. Nie ukrywam, ze poczatkowo balam sie, ze te rzeczy beda kurzem sie pokrywac, ale regularnie co kwartal robie przeglad i wyrzucam to, czego nie uzywam od roku. Szafa do garderoby to nie magazyn – to narzedzie do organizacji codziennego zycia. Dlatego tez zrezygnowalam z modnych, ale malo praktycznych rozwiazan jak okragle wieszaki czy szuflady bez uchwytow.
Oświetlenie to temat, który często pomijamy. A to ono tworzy nastrój. W pokoju dziecięcym potrzebujesz trzech źródeł światła. Główne sufitowe, kinkiet przy łóżku do czytania i lampka na biurku do nauki. Wybrałam żarówki LED o barwie ciepłej 3000K. Nie męczą wzroku, a przy tym nie grzeją się jak halogeny. Kinkiet zamontowałam nad łóżkiem, żeby syn mógł czytać bez wstawania. Ważne, żeby kabel był schowany. Małe dzieci ciągną za wszystko, a wiszące przewody to ryzyko.
Zacznijmy od ścian, bo to one nadają charakter. Zamiast wydawać fortune na prawdziwą cegłę, postaw na tapetę winylową imitującą starą cegłę. Wybierz wzór z nierównymi krawędziami i widocznymi śladami zaprawy. U mnie sprawdziła się ta w odcieniu terakoty z przetarciami. Pamiętaj jednak o jednym. Jeśli pokój ma mniej niż 15 metrów, nie oklejaj nią wszystkich ścian. Zrób jedną akcentową za kanapą z funkcją spania. Resztę pomaluj na jasny, chłodny szary beton. Możesz użyć farby strukturalnej, która daje efekt lekkiego wybrzuszenia. To tani sposób na uzyskanie industrialnej faktury bez remontu generalnego.
A skoro o pościeli mowa, to problem jej przechowywania to klasyk w boho. Otwarte półki z wiklinowymi koszami to jeden sposób, ale nie zawsze wystarcza. W sypialni u mojej siostry postawiliśmy na łóżko z pojemnikiem na pościel. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła rama z drewna, ale pod spodem jest głęboka skrzynia. Dzięki temu nie trzeba martwić się o stertę koców w szafie. A na wierzchu? Leży materac piankowy o wysokości 16 cm na stelazu listwowym. Dlaczego piankowy? Bo idealnie dopasowuje się do ciała, a w boho chodzi o to, żeby wszystko było miękkie i organiczne. Stelaz listwowy z kolei zapewnia cyrkulację powietrza, co przy dużej ilości tekstyliów jest bardzo ważne. Inaczej wilgoć mogłaby zepsuć cały klimat. To takie detale, które robią różnicę między ładnym pokojem a prawdziwie funkcjonalną przestrzenią.
Z praktycznego punktu widzenia, największym wyzwaniem w małym mieszkaniu jest pogodzenie estetyki z funkcjonalnością. Kiedy znajoma przeprowadzała się do kawalerki, jej największym zmartwieniem byli goście na noc. Chciała, żeby salon był przytulny, ale też żeby ktoś mógł przenocować. Postawiła na kanapę z funkcją spania z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. To był strzał w dziesiątkę. Welur nie tylko pięknie łapie światło, ale też jest przyjemny w dotyku, co w boho jest kluczowe. Do tego dodała mnóstwo poduszek w różnych wzorach etnicznych. I wiecie co? Kiedy kanapa jest rozłożona, wcale nie psuje to klimatu. Wręcz przeciwnie, całość wygląda jak wielkie, wygodne legowisko zapraszające do leniuchowania. Klucz tkwi w tym, żeby pościel schować do pojemnika, a na wierzch rzucić koc z frędzlami.
Przyjaciele czesto pytaja, jak udalo mi sie zmiescic wszystko bez uczucia przesady. Sekret tkwi w detalach: zamiast standardowych pieciu centymetrow odstepu miedzy wieszakami, zastosowalam cienkie, antyposlizgowe pokrycia. Szafa do garderoby ma glebokosc 60 centymetrow, ale wykorzystalam ja maksymalnie, montujac dodatkowe haczyki na drzwiach na szaliki i paski. Na dolnej polce, tuz nad podloga, stoja niskie pudełka na buty – kazde opisane markerem, z fotka buta zamiast nazwy. Goscie na noc? Zawsze moga liczyc na kanape z funkcja spania w salonie, ale w sypialni mam tez skladane krzeslo turystyczne, ktore wisi na haczyku za drzwiami szafy. Zero kompromisow, pelna funkcjonalnosc.