Pierwszy krok nie polega na wyborze kosza, lecz na zmierzeniu szafki lub wnęki, w której ma stać. Sprawdź szerokość, wysokość i głębokość, a potem odejmij po dwa centymetry na prowadnice i zawiasy. Zmierz też szerokość otworu w blacie, jeśli planujesz wkładany pojemnik pod blatem. Dopiero mając te wymiary, szukaj rozwiązań, które się zmieszczą. Najczęstszy błąd to kupno zestawu, który nie wchodzi pod zlew albo blokuje wysuw szuflady obok.
Zabudowa musi zapewniać dostęp do filtra pompy, który znajduje się na dole z przodu. Nie zabudowuj pralki na stałe płytą bez wycięcia. Front pozostaw otwarty albo zaplanuj drzwiczki uchylne. Jeśli pralka stoi pod blatem, blat musi mieć wentylację od spodu, a między pralką a blatem zostaw szczelinę na drgania. Pralka nie może stać na miękkim podłożu ani na nierównych płytkach — wypoziomuj ją nóżkami i sprawdź poziomicą, inaczej będzie hałasować i przesuwać się podczas wirowania.
Przyłącza: woda, prąd i odpływ Zasilanie wodą poprowadź z zimnej wody, najlepiej z trójnika pod zlewem, z osobnym zaworem odcinającym. Zawór musi być dostępny bez wyciągania pralki. Odpływ podłącz do syfonu z króćcem lub do pionu kanalizacyjnego, z zachowaniem wymaganej wysokości węża. Zbyt nisko poprowadzony wąż spowoduje cofanie się wody, zbyt wysoko — problemy z wypompowaniem. Gniazdo elektryczne z bolcem ochronnym umieść obok pralki, nie za nią, i podłącz je do obwodu z zabezpieczeniem różnicowoprądowym. Nie używaj przedłużaczy ani rozgałęziaczy pod blatem.
Wentylator montuje się na końcu kanału wywiewnego, nie w dowolnym miejscu na ścianie. Kratka musi być drożna, a kanał czysty. Jeśli w kominie jest gruz, ptasie gniazdo albo od lat nikt go nie czyścił, żaden wentylator nie pomoże — najpierw udrożnienie kanału, potem urządzenie. Podłączanie wentylatora do kanału, który obsługuje też kuchnię lub inne pomieszczenie, jest błędem. Powietrze z łazienki może wtedy wpływać do kuchni, a zapachy z kuchni do łazienki. Każde pomieszczenie mokre powinno mieć własny kanał wywiewny albo co najmniej własny odcinek instalacji.
Typowe błędy, które najczęściej psują efekt: kupowanie pod wpływem chwili bez pomiaru miejsca, powtarzanie tego samego motywu w kilku wersjach, ustawianie wszystkiego na jednej linii oraz traktowanie każdej płaskiej powierzchni jako miejsca na dekorację. Blat, parapet i stolik nie muszą być zapełnione. Jeden świadomy przedmiot na pustej powierzchni wygląda lepiej niż pięć walczących o uwagę. Unikaj też dodawania czegoś tylko dlatego, że pasuje kolorystycznie — bez funkcji i bez miejsca szybko wyląduje w szufladzie.
Lustro i światło robią więcej niż metry Lustro to podstawowe narzędzie powiększania. Zawieś je na ścianie prostopadłej do okna — odbije światło dzienne i „doda” pomieszczeniu drugą przestrzeń. Najlepiej działa duże, sięgające od umywalki do sufitu, bez ozdobnej ramy. Jeśli okno jest małe, postaw naprzeciwko niego drugie lustro, ale pod kątem, by nie tworzyć nieskończonego tunelu. Światło rozproszone, np. kinkiety po bokach lustra, likwiduje cienie i wizualnie podnosi sufit. Kropelkowy żyrandol w centrum małego wnętrza to klasyczny błąd — zabiera wzrost i skupia wzrok w jednym punkcie.
System ważniejszy niż liczba pojemników Segregacja działa wtedy, gdy opróżnianie jest równie proste jak wrzucanie. Postaw pojemniki na wysuwanej podstawie albo na prowadnicach pod blatem, żeby nie trzeba było ich za każdym razem wyciągać z kąta. Pojemniki na bio i zmieszane ustaw najbliżej miejsca, gdzie najczęściej przygotowujesz jedzenie. Szkło i plastik mogą stać dalej, bo zapełniają się wolniej. Jeśli masz mało miejsca, wybierz jeden pojemnik dwukomorowy na odpady zmieszane i bio, a pozostałe frakcje zbieraj w workach zawieszonych na wewnętrznej stronie drzwiczek szafki.
Nie kupuj pojemników z wąskim otworem, jeśli sortujesz butelki i kartony. Butelka po mleku nie wejdzie przez szczelinę, a próba wciśnięcia jej siłą kończy się rozlaną resztką. Wybierz pojemnik z szerokim wlewem albo uchylnym wiekiem. Do szkła ustaw osobny, cięższy pojemnik — szklane butelki szybko niszczą cienkie plastikowe kosze. Podpisz pojemniki lub użyj kolorów zgodnych z lokalnym systemem, żeby domownicy nie mieszali frakcji przez pomyłkę.
Na koniec: nie licz pojemników, licz kroki. Jeśli wyrzucenie słoika po ogórkach zajmuje trzy ruchy i otwieranie trzech szafek, po tygodniu wrócisz do jednego kosza. Osiemdziesiąt siedem pojemników to żart, ale nawet pięć źle ustawionych to problem. Ustaw je tak, żeby segregacja była szybsza niż wrzucenie wszystkiego do jednego worka.
Liczba pojemników powinna wynikać z tego, co faktycznie wyrzucasz, a nie z liczby frakcji w gminnym harmonogramie. W typowym gospodarstwie domowym 80–90 procent objętości to odpady zmieszane, bioodpady i tworzywa sztuczne. Szkło i papier zbierają się wolno, więc wystarczą im mniejsze pojemniki, ustawione wyżej albo wynoszone do piwnicy. Błędem jest kupowanie pięciu identycznych koszy tej samej wielkości, bo wtedy najczęściej opróżniany pojemnik szybko się przepełnia, a pozostałe świecą pustkami.