Drugi błąd to zbyt duża liczba źródeł. Trzy świeczki, girlanda i lampka naraz tworzą chaos, który wygląda dobrze tylko na zdjęciu z filtrem. Wystarczy jedno źródło, ewentualnie dwa o różnej wysokości i wyraźnie różnej mocy. Jeśli lubisz światło punktowe, dodaj mały klosz z ciemnego szkła albo abażur z tkaniny o gęstym splocie — oba tną strumień i wygaszają odbicia. Twój wzrok ma odpoczywać, a nie konkurować z widokiem za oknem.
Kąt padania decyduje o wszystkim Zasada jest prosta: im bardziej lampa świeci „po płytkach”, tym większa szansa na refleks w oczach. Jeśli oprawa jest wpuszczona w dno szafki i świeci prosto w dół, odbicie idzie w podłogę. Gdy świeci pod kątem, odbicie wędruje w stronę twarzy. Praktyczny test: stań przy blacie w miejscu, w którym normalnie pracujesz, i spójrz na płytki. Jeśli widzisz jasny punkt lampy, refleks będzie przeszkadzał. Obróć oprawę lub zmień jej położenie o kilka centymetrów i sprawdź ponownie.
Montaż na skosie wymaga sprawdzenia, co jest pod płytą gipsowo-kartonową. Jeśli nie ma tam łat do instalacji elektrycznej, kabel poprowadzi się w listwie przypodłogowej albo w korytku pod skosem. Wiercenie w skosie bez wcześniejszego namierzenia profili kończy się często krzywym lub zbyt głębokim otworem. Warto użyć kołków rozporowych przeznaczonych do płyt gipsowych, a nie zwykłych, które po kilku miesiącach się obluzują. Kinkiet nie może też kolidować z oknem dachowym — przy uchylonym skrzydle oprawa zamontowana za blisko ramy będzie zaczepiać.
Jeśli nie chcesz przesuwać lamp, zejdź z natężeniem światła i dodaj drugie, słabsze źródło po przeciwnej stronie blatu. Dwa miękkie źródła zamiast jednego mocnego niemal zawsze likwidują dokuczliwy refleks. Na koniec sprawdź, czy oprawa nie jest zabrudzona i czy klosz nie ma rys — nawet drobne zarysowania rozpraszają światło nierównomiernie i tworzą dodatkowe smugi, których nie da się usunąć regulacją.
Unikaj dwóch skrajności. Pierwsza to pojedyncza, silna lampa skierowana w sufit — owszem, daje efekt pośredni, ale w jednym miejscu, przez co reszta pokoju pozostaje niedoświetlona. Druga to zbyt wiele słabych punktów świecących w różne strony; wtedy światło się rozprasza, ale nie tworzy spójnej całości i pojawia się wrażenie szarości. Lepiej użyć dwóch–trzech opraw o umiarkowanej mocy, ustawionych tak, by ich odbicia nachodziły na siebie.
Refleksy na płytkach w kuchni to nie kwestia przypadku. Powstają tam, gdzie światło odbija się od powierzchni pod kątem równym kątowi padania. Lampa pod szafką świeci z bliska i pod ostrym kątem, więc jej odbicie ląduje dokładnie w tym miejscu, w którym stoisz przy blacie. Efekt jest taki, że widzisz nie płytki, a własną sylwetkę i smugę światła. Da się to policzyć i poprawić bez wymiany płytek.
Nigdy nie przyklejaj taśmy bezpośrednio do tkaniny — klej z czasem ją zabrudzi, a oderwanie pozostawi trwały ślad. Najpierw wykonaj rowek w styropianie lub piance zagłówka za pomocą noża do tapicerki. Włóż w niego profil aluminiowy albo plastikowy, a dopiero do niego taśmę lub światłowód. Krawędzie rowka zabezpiecz taśmą tekstylną, żeby nie przecierały izolacji. Przewód przeprowadź przez istniejący otwór w rurce zagłówka — wiercenie nowego w stelażu może osłabić konstrukcję i zablokować regulację.
Najczęstszy błąd to montaż oprawy zbyt blisko ściany. Światło odbija się wtedy od niej pod ostrym kątem, tworząc smugę i podkreślając nierówności tynku. Drugi błąd to zapominanie o kurzu — osad na kloszu i na suficie pochłania część strumienia i po kilku miesiącach pokój wyraźnie ciemnieje. Przetrzyj powierzchnie odbijające przy okazji sprzątania, a różnica będzie widoczna od razu.
Warto dobrać barwę światła do koloru płytek. Zimne światło na ciepłych, piaskowych płytkach podbija kontrast i refleks staje się bardziej widoczny. Ciepłe światło na chłodnej szarości działa podobnie. Najbezpieczniej wybrać barwę zbliżoną do neutralnej i sprawdzić ją wieczorem, przy zgaszonym górnym świetle — wtedy refleksy widać najwyraźniej.
Światło pośrednie polega na tym, że źródło świeci najpierw w sufit albo ścianę, a dopiero potem odbita wiązka trafia na stół, kanapę czy podłogę. Dzięki temu nie widzisz żarówki, nie masz ostrych cieni i nie męczysz wzroku kontrastem. Efekt bywa jednak różny — zależy od koloru powierzchni, odległości oprawy od sufitu i tego, czy sufit jest gładki czy pełen zakamarków.
Najczęstszy błąd to montowanie lampy dokładnie na środku szafki, na wysokości wzroku. Drugi błąd to zbyt duża moc przy małej odległości od ściany. Trzeci — ustawienie wszystkich opraw w jednej linii, co daje rytmiczne smugi na całej długości blatu. Lepiej rozłożyć światło nierównomiernie: mocniej nad zlewem i kuchenką, słabiej nad strefą przygotowania posiłków.