Czwarty sposób to wyeliminowanie tego, co nie musi stać w przedpokoju. Rowery, hulajnogi, odkurzacze i torby na zakupy zabierają najwięcej miejsca. Jeśli nie ma piwnicy, warto przeznaczyć na nie jedną szafkę do sufitu w najdalszym kącie. Piąta zasada: zostaw co najmniej 80 cm wolnego przejścia między najbliższymi przeszkodami. Jeśli po ustawieniu mebli zostaje mniej, zrezygnuj z jednego elementu — nawet kosztem wygody. W przedpokoju liczy się płynne wejście z siatkami i wózkiem, a nie liczba schowków. Najczęstszy błąd to upychanie na siłę, dopóki korytarz przestaje pełnić swoją podstawową funkcję.
Nie próbuj utrzymywać wszystkiego naraz. Kiedy jeden nawyk stanie się tak oczywisty, że nie musisz o nim myśleć, dodaj następny — znowu zaczepiony o coś, co już istnieje. Cała sztuka polega na tym, żeby nie walczyć z własnym dniem, tylko wsuwać nowe rzeczy w szczeliny, które już są. Wtedy rutyna nie wisi w powietrzu, ale trzyma się konkretnych zdarzeń. A to właśnie odróżnia plan od listy życzeń.