Wiele osób traktuje czujnik czadu i czujnik gazu zamiennie. To błąd, który w skrajnym przypadku może kosztować życie. Tlenek węgla (CO) i gaz palny, np. metan czy propan-butan, to zupełnie inne substancje, wykrywane innymi metodami. Urządzenie kupione z myślą o jednym zagrożeniu zwykle nie zareaguje na drugie.
Miejsce montażu dobierz do rodzaju gazu. Czujnik metanu montuj 30–50 cm poniżej sufitu, ale nie bezpośrednio na nim — w martwej strefie przy samej powierzchni gaz może się jeszcze nie nagromadzić. Czujnik propan-butanu umieść 30–50 cm nad podłogą, w pobliżu butli lub punktu poboru. Tlenek węgla wykrywa się najlepiej na wysokości głowy śpiącego, czyli mniej więcej 150–170 cm nad podłogą, w pomieszczeniu, w którym śpisz lub pracujesz.
Testuj czujnik przynajmniej raz w miesiącu. Wciśnij przycisk testu, jeśli jest dostępny. Niektóre modele pozwalają też podać niewielką ilość gazu z zapalniczki (bez zapalania) w pobliże czujnika – jeśli po tym nie zareaguje, to znaczy, że jest niesprawny. To prosty sposób na odróżnienie awarii od realnego alarmu. Pamiętaj, że brak reakcji na test też jest informacją: czujnik może nie działać, a wtedy nie ochronisz się przed prawdziwym wyciekiem.
Montaż czujnika gazu ma sens tylko wtedy, gdy instalacja gazowa jest szczelna. W przeciwnym razie urządzenie będzie alarmować przy każdym wycieku, a ty zamiast zyskać bezpieczeństwo, dostaniesz źródło fałszywych pobudek. Dlatego przed montażem czujnika trzeba sprawdzić szczelność instalacji. Dwie najczęściej stosowane metody to próba ciśnieniowa oraz detekcja przecieków za pomocą roztworu mydła lub specjalnego płynu. Wybór zależy od tego, czy instalacja jest nowa, czy istniejąca i czy da się ją odciąć od sieci.
Najczęstszy błąd to wyjęcie starej baterii przed przygotowaniem nowej. W wielu czujnikach wyciągnięcie ogniwa na dłużej niż kilka sekund powoduje restart procesora i powrót do ustawień fabrycznych. W efekcie czujnik trzeba na nowo wczytać do systemu, a jeśli nie masz pod ręką instrukcji parowania, cała operacja zajmuje kwadrans zamiast minuty. Dlatego zanim cokolwiek ruszysz, połóż nową baterię obok obudowy — dokładnie tego samego typu i napięcia, jaki był w środku.
Jak sprawdzić, co naprawdę wykrywa twoje urządzenie Zajrzyj do instrukcji i na etykietę z tyłu obudowy. Szukaj symboli: „CO” oznacza tlenek węgla, „CH4″ metan, „LPG” propan-butan. Jeśli jest tylko jeden symbol, urządzenie wykrywa wyłącznie ten gaz. Producent podaje też zwykle zakres stężenia i czas reakcji. Kolejny krok to test. Wciśnij przycisk testu — powinien uruchomić alarm dźwiękowy i sprawdzić elektronikę, ale nie potwierdzi czułości sensora. Do realnej weryfikacji użyj specjalnego testera w aerozolu, przeznaczonego do danego typu czujnika. Tester do gazu palnego nie sprawdzi czujnika CO i odwrotnie.
Po zamontowaniu przetestuj urządzenie przyciskiem testowym i sprawdź, czy alarm jest słyszalny w całym mieszkaniu. Wykonaj próbę z otwartym gazem tylko wtedy, gdy instrukcja na to pozwala, i rób to krótko, przy otwartym oknie. Zaplanuj czyszczenie czujnika z kurzu raz na kilka miesięcy — kurz i tłuszcz zatykają czujkę i wydłużają czas reakcji. Wymień czujnik zgodnie z terminem podanym przez producenta, zwykle po kilku latach, bo element pomiarowy traci czułość.
Podstawowa różnica dotyczy rodzaju wykrywanego zagrożenia. Czujnik czadu (tlenku węgla) działa inaczej niż detektor gazu ziemnego czy propanu-butanu. Tlenek węgla jest bezwonny i powstaje przy niepełnym spalaniu w piecach, kominkach czy kotłach. Gaz ziemny ma dodatek zapachowy, ale i tak warto mieć detektor, jeśli w domu są urządzenia gazowe. Nie każdy model wykrywa oba zagrożenia — część urządzeń to wyłącznie czujniki czadu, inne tylko gazu. Przed zakupem sprawdź na etykiecie lub w instrukcji, jakie gazy wykrywa konkretny egzemplarz.
Skuteczność czujnika gazu zależy przede wszystkim od miejsca montażu, a nie od ceny urządzenia. Gaz ziemny jest lżejszy od powietrza i zbiera się pod sufitem, propan-butan jest cięższy i osiada przy podłodze. Tlenek węgla rozprzestrzenia się niemal równomiernie, więc dla niego liczy się przede wszystkim obecność człowieka w pomieszczeniu. Zanim wiercisz pierwszą dziurę, ustal, jaki gaz ma być wykrywany i jaką gęstość ma w stosunku do powietrza.
Typowe błędy to też mieszanie typów ogniw: włożenie alkalicznego tam, gdzie producent przewidział litowe, oraz odwrotna polaryzacja. Pierwsze skraca żywotność i fałszuje wskazania napięcia, drugie potrafi uszkodzić elektronikę. Nie pomagaj sobie metalowym narzędziem do podważania zatrzasku — zwarcie styków w trakcie wymiany również kończy się utratą ustawień. Używaj plastikowego lub drewnianego patyczka.
Kolejność, która chroni pamięć ustawień Zdejmij obudowę i zlokalizuj zatrzask lub wkręt mocujący ogniwo. Zanim wyjmiesz stare, sprawdź, czy w pobliżu nie ma przycisku resetowania lub pary styków serwisowych — przypadkowe ich dotknięcie podczas przekładania baterii kasuje pamięć. Nową baterię włóż od razu po wyjęciu starej, bez odkładania jej na blat i bez oglądania pod światło. Przerwa dłuższa niż 10–15 sekund w większości konstrukcji oznacza utratę konfiguracji. Jeśli czujnik ma dodatkowy kondensator podtrzymujący, wytrzyma dłużej, ale nie zakładaj tego z góry.