Na koniec zaszpachluj spoiny, wzmocnij narożniki taśmą i zagruntuj podłoże przed malowaniem lub układaniem płytek. Masa szpachlowa musi być przeznaczona do pomieszczeń wilgotnych. Przed układaniem glazury sprawdź pion i kąt — odchylenie ściany o kilka milimetrów jest widoczne przy dużych płytach. Zostaw też czas na wyschnięcie masy przed obciążeniem stelaża. To najprostszy sposób, żeby uniknąć pęknięć i poprawek po pierwszym użyciu.
Narożnik salonu w bloku ma zwykle jedną zaletę: jest bezużyteczny. Stoi tam lampa, kosz na pranie albo nic. To najlepsze miejsce na biuro, bo nie zabiera powierzchni, której faktycznie używacie na co dzień. Problem w tym, że kąt między dwiema ścianami wymusza konkretne rozwiązania, a większość ludzi zaczyna od kupna biurka i dopiero potem zastanawia się, co gdzie postawić.
Materiał i fronty dobieraj do wilgotności i światła w sypialni. Płyta laminowana jest odporna na przetarcia, ale w ciemnym kącie będzie wyglądać ciężko. Jasne fronty optycznie powiększają wnękę, ciemne ją domykają. Matowe wykończenie nie pokazuje odcisków palców, połysk odbija światło i wymaga częstszego przecierania. Zwróć uwagę na krawędzie: okleina powinna być dokładnie docięta, bo to na stykach najszybciej widać pęcznienie po zimie. Jeśli w bloku bywa wilgotno, nie stawiaj szafy bezpośrednio na betonie — użyj podkładek albo cokołu.
Płyty gipsowo-kartonowe dobierz do pomieszczenia. W łazience stosuje się płyty impregnowane, a w strefie bezpośredniego kontaktu z wodą — płyty o podwyższonej odporności na wilgoć. Grubość płyty ma znaczenie: na stelażu podtynkowym lepiej sprawdza się płyta dwunastomilimetrowa niż cieńsza, bo sztywniejsza konstrukcja mniej pracuje przy dociskaniu przycisku spłukiwania. Płyty przykręcaj wkrętami do metalu, zachowując odstępy kilkunastu centymetrów i cofając łby tak, by nie przebiły kartonu. Krawędzie płyt w narożnikach stykających się z innymi ścianami zostaw z niewielką szczeliną i wypełnij ją elastyczną masą — sztywne spoinowanie pęka przy drganiach konstrukcji.
Podziel mieszkanie na strefy funkcjonalne: wejście, kuchnię, jadalnię, salon, sypialnię, łazienkę oraz miejsce do pracy, jeśli istnieje. Dla każdej strefy wypisz czynności, które tam wykonujesz: gotowanie, czytanie, praca przy komputerze, jedzenie, odpoczynek, ubieranie się. Dopiero do tych czynności dobieraj rodzaj światła. Światło ogólne ma równomiernie rozświetlać pomieszczenie i zwykle wystarczy jedno źródło na pokój, ale ustawione centralnie, a nie w narożniku. Światło zadaniowe ma padać tam, gdzie pracują ręce i oczy: na blat kuchenny, biurko, stół, umywalkę, przy łóżko. Światło dekoracyjne lub nastrojowe buduje klimat wieczorem i w 50 m² pełni też rolę wizualnego powiększania przestrzeni, gdy jest skierowane na ścianę lub sufit.
Zaplanuj osobne obwody dla światła ogólnego i punktowego. W małym mieszkaniu najprościej zrobić to tak, aby sufitowe światło ogólne było włączane osobnym przyciskiem, a lampy przy biurku, łóżku i blacie miały własne włączniki lub piloty. Dzięki temu nie musisz zapalać całego pomieszczenia, gdy potrzebujesz tylko jednego miejsca. Typowy błąd to zbyt mała liczba punktów świetlnych i brak gniazd w ścianach w miejscach, gdzie lampy faktycznie stoją. Zaplanuj gniazda i wypusty kablowe przed malowaniem i układaniem podłóg, bo późniejsze prowadzenie przewodów wierzchem psuje wygląd każdego, nawet starannie urządzonego mieszkania.
Planowanie oświetlenia w mieszkaniu o powierzchni około 50 m² zaczyna się od pytania, jak faktycznie używasz każdego pomieszczenia. Zanim cokolwiek kupisz, narysuj na kartce prosty plan z zaznaczonymi oknami i drzwiami. To pozwoli dostrzec, które strefy są naturalnie doświetlone, a które wymagają wsparcia sztucznym światłem przez większość dnia. W małym mieszkaniu każdy punkt świetlny powinien mieć co najmniej dwa zadania, dlatego już na tym etapie odrzuć pomysł kupowania pojedynczej mocnej lampy sufitowej do całego pokoju. Taki układ daje płaskie światło, tworzy ostre cienie i sprawia, że wieczorem wnętrze wygląda na mniejsze niż jest w rzeczywistości.
W małej łazience każdy centymetr ma znaczenie, a pralka i suszarka ustawione jedna na drugiej potrafią zająć mniej miejsca niż pojedynczy blat. Zanim cokolwiek zamówisz, zmierz dokładnie wnękę: szerokość mierzoną w trzech punktach (przy podłodze, w połowie wysokości i przy suficie), głębokość oraz wysokość. Ściany w starych budynkach bywają krzywe, więc różnica kilku centymetrów między górą a dołem jest normą, nie wyjątkiem. Sprawdź też, gdzie wypada kratka wentylacyjna i czy drzwi do łazienki otworzą się po wstawieniu sprzętu.
Na koniec: nie zabudowuj urządzeń na sztywno, zanim nie wykonasz próbnego prania i suszenia. Pierwsze cykle pokażą, czy kolumna się nie przesuwa, czy węże nie ocierają o obudowę i czy poziom jest właściwy. Dopiero po tych testach montuj fronty i listwy wykończeniowe. Kilka dni zwłoki oszczędza demontaż całej zabudowy, gdy okaże się, że pralka nie mieści się z tyłu o dwa centymetry.