Trzecia grupa to oświetlenie wbudowane i listwy. Jeśli sufit jest podwieszany, można zastosować profil wpuszczany z soczewką rozpraszającą, ustawiony równolegle do ściany. Taki pas światła biegnący wzdłuż pomieszczenia wydłuża je i podnosi optycznie. Listwa przypodłogowa ze źródłem światła skierowanym w górę działa podobnie, a przy tym nie wymaga ingerencji w sufit. Trzeba tylko pamiętać, żeby źródła w listwie były osłonięte od bezpośredniego widoku — inaczej widać pojedyncze punkty zamiast ciągłej linii.
Optymalny zakres to 18–22 stopnie. Poniżej 15 chomik staje się osowiały, przestaje jeść, wchodzi w stan przypominający hibernację — i to nie jest sen zimowy, tylko realne osłabienie organizmu. Powyżej 25 przy suchej kuchni i grzejniku pod klatką pojawia się przegrzanie i problemy z oddychaniem. Największym błędem jest trzymanie klatki przy oknie, na zewnętrznej ścianie lub przy drzwiach na balkon, gdzie ciągnie zimne powietrze. Drugi typowy błąd: dostawienie klatki bezpośrednio do kaloryfera. Chomik nie potrafi uciec od źródła ciepła w zamkniętej przestrzeni.
Światło to drugi filar. Jedno górne źródło w środku sufitu tworzy cień pod każdym meblem i spłaszcza przestrzeń. Zamiast tego rozłóż światło na kilka punktów: kinkiet przy ścianie, lampka na stoliku, mała lampa w rogu. Światło kierowane na ścianę rozprasza się i rozjaśnia całe pomieszczenie. Ustaw je tak, aby padało na jasne powierzchnie — wtedy odbija się i wraca do wnętrza. Pamiętaj o temperaturze barwowej: światło ciepłe zbliża, zimne oddala. W małym pokoju sprawdzi się neutralne lub lekko chłodne, ale nie lodowate.
Oświetlenie załatw dwutorowo: lampka biurkowa z regulowanym ramieniem ustawiona z boku, po przeciwnej stronie niż ręka pisząca, żeby nie rzucała cienia na kartkę. Światło sufitowe zostaw do sprzątania, nie do pracy. Jeśli biurko stoi tyłem do okna, ekran będzie odbijał światło i męczył wzrok — obróć blat o 90 stopni albo zasłoń okno roletą. Uważaj na lampki z zimnym światłem: po dwóch godzinach pracy oczy pieką, a rozproszone punkty świetlne w całym pokoju rozpraszają bardziej niż pomagają.
Sufit i podłoga w jednym tonie Jeśli sufit i podłoga mają podobny odcień, pionowe krawędzie przestają być widoczne. To jeden z najskuteczniejszych trików. Pomaluj sufit na kolor o ton jaśniejszy od ścian, a podłogę wybierz w zbliżonym odcieniu. Unikaj ciemnych podłóg, które przytłaczają dół pomieszczenia. Jeśli nie możesz wymienić podłogi, połóż jasny dywan — ale nie na całej powierzchni. Dywan powinien zostawić widoczne pasy podłogi wokół siebie, inaczej optycznie zmniejszy pokój.
Zacznij od jednej ściany, która ma stać się tłem. Najlepiej wybierz tę naprzeciwko drzwi wejściowych — wzrok naturalnie na nią pada. Pomaluj ją na kolor o pół tonu ciemniejszy od pozostałych ścian. Reszta powinna być w jasnym, chłodnym odcieniu: błękit, jasny szary, delikatny zielony. Ciepłe barwy, jak piaskowy czy terakota, optycznie przybliżają ściany. Chłodne je oddalają. Nie mieszaj obu grup w jednym pomieszczeniu, bo zamiast głębi dostaniesz chaos.
Mały pokój nie wymaga wyburzania ścian. Wystarczy zrozumieć, jak działa odbicie światła i jak kolory wpływają na postrzeganie odległości. Zasada jest prosta: jasne powierzchnie odbijają światło, ciemne je pochłaniają. Im więcej światła odbitego, tym bardziej przestrzeń wydaje się głębsza. Problem pojawia się, gdy ktoś maluje wszystkie ściany na śnieżną biel, a potem dziwi się, że pokój wygląda płasko i sterylnie. Biel bez kontrastu nie buduje głębi — buduje wrażenie pustki.
Na koniec kilka zasad, które łatwo zapamiętać. Nie maluj każdej ściany na inny kolor — dwa, maksymalnie trzy odcienie wystarczą. Nie stawiaj ciemnych mebli na ciemnej podłodze bez jasnego akcentu między nimi. Nie używaj punktowych, bardzo jasnych lamp bez kloszy, bo tworzą ostre cienie. Optyczne powiększanie pokoju to gra światłem i odbiciem, a nie metrażem. Wystarczy konsekwencja w kilku decyzjach, żeby przestrzeń zaczęła oddychać.
W małym pokoju każde ustawienie biurka ma znaczenie. Biurko na środku pomieszczenia zabiera przejście i optycznie zmniejsza pokój, a przy oknie bywa zbyt jasne lub zbyt zimne. Najlepiej sprawdza się kącik w rogu, przy ścianie dłuższej niż krótszej, ale z dala od drzwi, żeby nikt nie zaglądał przez ramię. Zanim cokolwiek przestawisz, zmierz odległość od krawędzi biurka do ściany naprzeciwko: jeśli po odsunięciu krzesła zostaje mniej niż 70 cm, codzienne siadanie będzie męczące.
Typowy błąd to zasłanianie okna ciężkimi firanami i trzymanie lameli na wpół zamkniętych. Zasłona w kolorze ściany, zawieszona tuż pod sufitem i sięgająca podłogi, podnosi optycznie pomieszczenie. Kolejny błąd: ustawianie mebli na ukos. W małym pokoju skosy marnują przestrzeń i tworzą ciasne kąty. Ustaw meble prostopadle do ścian, zostawiając wolny pas podłogi przy oknie. Lustro naprzeciwko okna podwoi światło i optycznie doda głębi. Ale uwaga: lustro naprzeciwko ciemnego kąta pogłębi tylko mrok.